jak masz pieprzony monitor panoramiczny, to sobie wciśnij efjedenaście

poniedziałek, 10 maja 2010



Rozwaliło mi łeb. Naprawdę. Rzuciły się na mnie zrzeszone siły ciężkich dźwieków, kawałów o smarkaniu i dupach, grafik z motocyklami, kobiecego uroku i Coca-Coli. Do rana obracałem się z boku na bok, zastanawiając się, który pieprzony etap w życiu mnie ominął. Dlaczego nigdy nie udało mi sie być "in".

Jesteśmy zabawnym gatunkiem. Zabawnie wszyscy uparcie staramy się być fajni, każdy w swojej ulubionej konwencji. Ale o tym już chyba kiedyś pisałem. Nieistotne. Istotne, że przyszło mi do głowy, jak można na tym pozarabiać. Skurwysyńsko, nie? Pobudzić ludzi do pokazywania sobie nawzajem, jacy są kiepscy. Dla szoł. Z drugiej strony chcą tego. To jak, trzymać zasady, czy iść z falą?

Z resztą. Pewnie i tak wyjdzie w praniu. Może powinienem sobie zaprzątnąć łeb innymi sprawami. Na ten przykład tym wiercacym, wiosennym szumem w czaszce.



1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Anyway, rozpiździel umysłowy bywa inspirujący. A poza tym, to 'generalnie jest ciężko'. I wszystko jasne. ;)
K.

Archiwum bloga

O mnie

Nie jestem, chciałbym być. Romantykiem, skurwysynem, dobrym mężem, podróżnikiem-lekkoduchem, artystą, pragmatykiem, podrywaczem, indywidualistą, misjonarzem, wolontariuszem. Zależy od pory roku, pogody i tego co zjadłem na śniadanie. Wszystko to jest takie w chuj nieprawdziwe, albo wszystko naraz jest prawdą.